30 lipca 2016

Listy miłosne do Richarda Dawkinsa

Richard Dawkins czyta "listy miłosne" przesłane mu przez wszelkiego rodzaju fanatyków religijnych:


Stare, ale trafiłem na filmik dopiero niedawno.

Freedom Evolves: o ewolucji wolnej woli

Zgodnie z zapowiedzią w poprzednim poście udało mi się skończyć lekturę "Freedom Evolves" Daniela Dennetta. Przeprawa z książką była długa. Przywiozłem ją cztery lata temu z wakacji w Edynburgu. Za czytanie wziąłem się jakiś rok temu i po szybkim pochłonięciu sześciu rozdziałów nastąpił wielomiesięczny zastój. Miesiąc temu wznowiłem czytanie i dokończyłem cztery końcowe rozdziały.

"Freedom Evolves" została napisana w 2003 roku, a więc po recenzowanej kiedyś na blogu "Naturze umysłów" (1997), a przed "Słodkimi snami" (2005). Ważniejsze może jest jednak to że została napisana po "Consciousness Explained" (1992), czyli książce w której Dennett wykłada swoją teorię świadomości (tzw. model wielu szkiców) stanowiącą istotny element rozważań prowadzonych przez niego we "Freedom Evolves".

Centralnym tematem "Freedom Evolves" jest zagadnienie wolnej woli. Początkowe rozdziały książki skupiają się na związku pomiędzy determinizmem a wolną wolą, i przyznam że były dla mnie chyba najciekawszym i najbardziej pobudzającym do myślenia fragmentem książki. Determinizm zakłada, że zachowanie naszego wszechświata jest ściśle określone przez prawa fizyki i nie ma w nim miejsca na losowość. Oznaczałoby to, że to co zdarzy się za sekundę, za miesiąc czy za rok jest z góry określone obecnym stanem naszego świata i z punktu widzenia praw fizyki nie jest możliwe aby wydarzyło się cokolwiek innego. Trudno jest pogodzić się z myślą, że w tak skonstruowanym wszechświecie mamy jakąkolwiek możliwość podejmowania realnych decyzji, skoro wszystko jest z góry "ukartowane". Dennett poświęca jeden rozdział na szczegółowe wyjaśnienie idei determinizmu oraz wyposażenie czytelnika w narzędzia niezbędne do myślenia o determinizmie. Następnie, w rozdziale trzecim, wykłada swoją argumentację na rzecz tego że w tak skonstruowanym wszechświecie wolna wola jak najbardziej jest możliwa. Przyznam, że jest to jedna z tych koncepcji naukowych które bardzo opierają się intuicji. Trudno było mi zaakceptować wnioski Dennetta, ale nie mogąc znaleźć sposobu na ich podważenie w końcu uległem i uznałem je za słuszne. (Tu oczywiście muszę poczynić uwagę, że w kwestii filozofii trudno jest mi być krytycznym czytelnikiem ze względu na brak doświadczenia w tej materii.) Należy tu jeszcze nadmienić, że wcale nie mamy pewności czy nasz wszechświat jest w pełni deterministyczny - fizyka kwantowa coraz bardziej pokazuje nam, że może tak nie być. Dennett rozważa także i tą ewentualność, pokazując że nawet jeśli zjawiska kwantowe są niedeterministyczne to nic to nie zmienia z punktu widzenia naszej zdolności do podejmowania decyzji. W kolejnych rozdziałach Dennett omawia ewolucję wolnej woli. Należy zaznaczyć że chodzi tu bardziej o kolejne konceptualne etapy rozwoju, niż o konkretne, udokumentowane biologicznie etapy ewolucji - pamiętajmy że to książka filozoficzna, a nie biologiczna. Jeśli chodzi o dalsze rozdziały to mnie osobiście najciekawsze wydały się fragmenty w których Dennett skupia się na kwestiach moralności oraz tego jak możemy wykorzystać wiedzę o budowie naszej wolnej woli do tworzenia norm prawnych i społecznych (to już końcowe rozdziały).

"Freedom Evolves" bardzo pobudza do myślenia, choć nie będę ukrywał że czytanie książki po angielsku - polskiego wydania wciąż brak - stanowiło nie lada wyzwanie w jej odbiorze. Dość powiedzieć, że wcześniejsze książki filozoficzne Dennetta sprawiały mi trudności po polsku. Mimo wszystko czuję wewnętrzną motywację do sięgnięcia po kolejne książki Dennetta. Wydaje mi się, że rozsądnie byłoby przeczytać w końcu "Consciousness Explained", choć przyznam że rozmiar książki nieco mnie przeraża (ponad 520 stron, w porównaniu do niecałych 350 we "Freedon Evolves").

W ramach szybkiego uzupełnienia przeglądu wydawniczego sprzed dwóch tygodni dodam, że oprócz "Dźwigni wyobraźni i innych narzędzi do myślenia" na polskim rynku dostępne są także dwie pozycje których Dennett jest współautorem: "Nauka i religia. Czy można je pogodzić?" oraz "Filozofia Dowcipu", obie wydane przez Copernicus Center Press. Na przyszły rok zapowiedziana jest też nowa książka Dennetta pt. "From Bacteria to Bach and Back: The Evolution of Minds". Ponadto pojawiło się wznowienie "Elbow Room: The Varieties of Free Will Worth Wanting", pierwszej książki Dennetta (nie licząc zbioru esejów pt. "Brainstorms"). Nawiasem mówiąc to tematyka "Elbow Room" wydaje się znacząco pokrywać z "Freedom Evolves". Bardzo jestem ciekaw jak wypada ich porównanie i co nowego wniosła "Freedom Evolves" w stosunku do wcześniejszych koncepcji autora.

17 lipca 2016

SOMA, czyli co jeśli jest mnie więcej?

Dzisiaj będzie odrobinę nietypowo: zamierzam zrecenzować grę. Zapewniam jednak, że piszę o niej nie bez powodu, o czym przekonacie się dalej.

Simon Jarrett ma 27 lat i mieszka we współczesnym Toronto. Jakiś czas temu uległ wypadkowi, w wyniku którego odniósł obrażenia mózgu. W rezultacie w jego mózgu gromadzi się krew, która co jakiś czas jest upuszczana przez otwór w czaszce. Nie jest to zbyt przyjemny stan, a w dodatku stanowi bezpośrednie zagrożenie życia Simona. Nadzieją na skuteczne leczenie może być nowa, eksperymentalna technologia skanowania mózgu. Pozwoli ona na wykonanie dokładnej mapy mózgu Simona, na podstawie której opracowany zostanie szczegółowy plan leczenia. Simon udaje się więc do kliniki, siada na fotelu służącym do przeprowadzenia skanowania, zamyka oczy. Kiedy je otwiera znajduje się w zupełnie innym miejscu: futurystycznie wyglądającym pomieszczeniu przypominającym różnego rodzaje stacje znane z filmów fantastyczno-naukowych. Miejsce wydaje się być opuszczone przez ludzi, a jedyne co Simon spotyka to maszyny sądzące że są żywymi ludźmi.

Tak rozpoczyna się akcja wydanej niecały rok temu gry SOMA szwedzkiego studia Frictional Games. Grę należy zakwalifikować jako survival horror w scenerii sci-fi. Twórcy gry chcieli, aby gracz się bał. Podstawowym sposobem realizacji tego celu jest uczynienie gracza całkowicie bezbronnym. W trakcie gry napotkamy przeciwników, ale w przeciwieństwie do setek dostępnych na rynku gier nie mamy możliwości ich pokonania. Możemy się jedynie chować bądź uciekać. Gra nie byłaby jednak warta uwagi gdyby twórcy poprzestali tylko na straszeniu gracza zagrożeniami wobec których jest bezradny. Postawili sobie także za cel sprawienie, aby gracz czuł się źle i nieswojo poprzez konfrontowanie go z obawami natury egzystencjalnej. Tak, wiem że ostatnie zdanie zabrzmiało dziwnie, ale tak właśnie jest.

Twórcy gry zaczerpnęli garściami z filozofii tożsamości i świadomości. Świat gry jest jednym wielkim eksperymentem myślowym dotyczącym tego co by się stało, gdyby świadomość dało się kopiować. Tyle że w świecie gry ten eksperyment staje się rzeczywistością, a gracz musi stawić czoła wszelkim konsekwencjom. Pamiętacie "Dialogi" Lema, a konkretnie pierwszy z dialogów w którym Hylas i Phylonus dyskutują o nieśmiertelności wynikającej z możliwości dokładnego kopiowania materii? Mnie ten dialog zachwycił i tak samo zachwyciła mnie SOMA, zmuszając do "przeżycia" wszystkich dylematów filozoficznych i moralnych wynikających z istnienia kilku kopii tej samej świadomości. Ba, mając możliwość dowolnego uruchamiania posiadanej kopii świadoma istota staję się czymś "tanim". Nagle okazuje się, że przerwanie działania świadomości przestaje (?) być morderstwem, bo przecież możemy kopię uruchomić jeszcze raz. Wiem, że nie jestem sam w moim zachwycie. Fascynującą i bardzo ciekawą analizę tzw. problemu rzutu monetą - sprowokowaną właśnie przez SOMĘ - znajdziecie na reddicie, zaś we wpisie "The Neurosicence of SOMA" możecie przeczytać co nieco o zagadnieniach technicznych związanych z symulowaniem mózgu, jak również o kwestii neuro-etyki.

Pozwolę sobie pominąć typowe dla recenzji gier oceny grafiki i dźwięku, bo to nie one są tutaj najważniejsze. Najważniejsze jest to, że dzięki zdryfowaniu w stronę "science" bardziej niż w stronę "fiction", twórcom gry udało się zaangażować gracza emocjonalnie i intelektualnie w rozgrywkę i dylematy dotyczące świadomości. Najlepsze jest to, że o ile literatura filozoficzna czy też dotycząca kogniwistyki trafia raczej do wąskiego grona odbiorców, gra komputerowa może trafić do znacznie szerszego grona osób, które wcześniej w ogóle nie miały styczności z tymi zagadnieniami. Twórcy gry potwierdzają to zresztą na swoim blogu: People report still thinking about the game months afterwards, and that it's made them think deeply about subjects they haven't considered before.

SOMA stała się moim uzależnieniem na kilkanaście dni w trakcie których przechodziłem kolejne etapy gry. Pomimo jej przejścia nadal wracam do niej myślami i myślę że mogę zaliczyć ją do grona najwybitniejszych gier w jakie grałem. SOMĘ kupiłem na promocji za około pół ceny, chociaż gdybym wiedział jaka uczta mnie czeka nie zawahałbym się zapłacić za grę pełnej ceny, bo naprawdę jest tego warta.